Czy dwulatka można nauczyć sprzątania?

Categories Bez kategorii, ROZWÓJ DZIECKA, STYL MYŚLENIA

Dorosło to moje dziecko do etapu, w którym ucinamy sobie świetne, inteligentne dialogi, rozmiawiamy o bajkach, odgrywamy role, uczymy się panować nad emocjami i prawie opanowałyśmy temat nocnikowy. Ale w stosunku do porozrzucanych na podłodze zabawek moja córka wciąż wykazuje całkowitą obojętność. Zupełnie odwrotnie niż ja.


Domyślacie się pewnie, do czego zmierzam. Kwestię utrzymania porządku i „sprzątania po sobie” zaczynam odczuwać coraz dotkliwiej. Moje prośby „Helenko, odłóż na miejsce” lub „Helenko posprzątajmy klocki” trafiają na nieurodzajny grunt. Dziecko pozostaje wobec tego komunikatu obojętne, zazwyczaj przechodząc płynnie do kolejnej czynności skutkującej bałaganem. A mnie już coraz trudniej przebywać w pozycji pół-zgiętej i ogarniać podłogę. Jak zwykle, gdy zawodzi mnie pierwotnie przyjęty sposób, zadaję sobie refleksyjne pytania:
– A może to jeszcze nie czas?
– A może powinnam użyć innej metody?

Czy dwa lata to odpowiedni czas aby uczyć angażować dziecko w czynność sprzątania?
Tutaj powinnam odwołać się do autorytetów, bo sama o etapach rozwoju dziecka wiem niewiele. Najpierw chciałam zapytać innych rodziców korzystając z dostępnych, lubianych przeze mnie forów, jednak pomyślałam, że pomyślę samodzielnie. A co, zaryzykuję 😉 Początek tego posta nie był przypadkowy. Pomyślałam, że skoro moje dziecko imponuje mi rozwojem w tak wielu aspektach, to zaangażowanie w czynność sprzątania powinno być swego rodzaju ciekawym wyzwaniem rozwojowym – zarówno dla niej, jak i dla mnie 😉 Poza tym chcę wychować człowieka, który szanuje wspólną przestrzeń, i chcę zacząć już teraz 🙂

Mój wniosek zatem brzmi – tak, mogę, a nawet powinnam ułożyć strategię wyrabiania nawyku porządkowania swoich rzeczy oraz reagowania na prośby „Odłóż zabawkę na miejsce”. No właśnie…

Jak skutecznie zaangażować dwulatka w sprzątanie?
„Pozbierajmy klocki” – to chyba nie jest w języku zrozumiałym dla dwuletniej istoty 🙂 Język zrozumiały to język zabawy, ról, oraz gdy mówią pluszaki 🙂 Zatem podeszłam od tej strony. Przeniosłam do również na uczenie innych nudnych i niezrozumiałych nawyków (np. mycie rąk po powrocie do domu), ale o tym innym razem. I wiem, że nie odkryłam Ameryki. Ale coś mi mówi, że w codzienności najłatwiej jest używać automatycznych odruchów i komunikatów, a „posprzątaj klocki”, tzn. prośba formułowana w ten sposób, jest automatyzmem totalnym i obecnym jak Polska długa i szeroka. Założę się.

Na podłodze leżą skarby morskie, które trzeba wyłowić. O posprzątanie klocków prosi ulubiony Miś. Jesteśmy pieskami i zbieramy z podłogi to, co nie powinno na niej leżeć. W naszym przypadku sprawdza się oryginalność zabawy oraz moja postawa, tzn. wczucie się w rolę, zakomunikowanie czegoś zupełnie inaczej niż zazwyczaj, z większym entuzjazmem, coś jak postacie z kreskówek. Działa od razu. Czy ja w ten sposób uczę sprzątania, czy tylko wymyślam chwytliwe zabawy? To jest moja główna wątpliwość, ale myślę sobie, że jak już się wdrożę w zabawowe sprzątanie, zacznę po prostu znajdować coraz więcej miejsca na treść edukacyjną, czyli jednoczesne incepcjonownie dziecku podstaw porządku. W ogóle w tym temacie jeszcze sporo do zgłębienia mam, i na pewno się podzielę każdym wiekopomnym odkryciem 🙂

Nie wytrzymałam i sprawdziłam w internetach, czy moje myślenie zmierza w poprawnym kierunku. Dużo dały mi do myślenia w tym temacie Makóweczki, a moją intuicję co do zabawo-sprzątania potwierdził artykuł na babyonline.pl: „Musimy jednak wziąć pod uwagę, że dziecko do 3–4. roku życia musi się dużo ruszać, bawić, fantazjować, ćwiczyć mowę, uczyć samokontroli i umiejętności dokonywania wyborów. To oznacza, że sprzątanie trzeba tak zorganizować, by nasza pociecha mogła rozwijać się na każdym z tych pól.”

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *