Przepraszam, jestem w ciąży

Categories Bez kategorii, STYL MYŚLENIA, STYL ŻYCIA

Z moją ciążą są ostatnio problemy. A to dlatego, że mniej mnie będzie w pracy, a to dlatego, że nie można przy mnie zapalić, ale przede wszystkim dlatego, że mogę się wepchnąć w kolejkę.

Piszę wepchnąć, bo o przepuszczaniu chyba już ludzie zapomnieli. Patrzymy w smartfony, w tramwaju odwracamy wzrok byle dalej od „bliźnich”, i jeśli za czymś wodzimy wzrokiem, to jest to co najwyżej pokemon. Coś tak małego, niepozornego, jak kobieta z wydatnym brzuchem, społeczeństwo omiata wzrokiem.

Uważam, że inicjatywa przepuszczenia w kolejce powinna wyjść od osób z obsługi, a najlepiej, jeśli jest wyraźnie ogłoszona w sklepie – tak jest w IKEA i SuperPharm. W tych miejscach znajduje się specjalna kasa dla osób uprzywilejowanych – kobiet w ciąży i rodziców z dziećmi. I super, bo w ten sposób nie jestem zdana na łaskę osób w kolejce przede mną, ale przede wszystkim, nie muszę mówić:

Przepraszam, jestem w ciąży.

Czy mogę wejść przed panią?

Bo do jasnej anielki. Nie mam zamiaru nikogo przepraszać za to, że jestem w ciąży i prędzej urodzę w kolejce niż to zrobię. No dobra, prędzej po prostu podejdę do obsługi i poproszę o obsłużenie bez kolejki. Kłopot w tym, że choć nie brak mi tupetu, to wolę go zostawić na wyjątkowe okazje. Poza tym lepiej by nam wszystkim było, gdybyśmy byli wobec siebie z natury eleganccy, albo chociaż kulturalni, no albo w ostateczności przynajmniej przyzwoici.

Ja mam, jak do wszystkiego, elastyczne podejście do przepuszczania mnie w kolejce z racji mojego odmiennego stanu. Nie wymagam tego zawsze i bezwzględnie. Bo czasami czuję się dobrze, czasami mam czas, czasami mogę pogapić się na wystawę wędlin (a co). Nie mam roszczeniowego podejścia, pewnie dlatego w ciągu prawie 6 miesięcy mojej ciąży zostałam przepuszczona w kolejce tylko raz. A dziś to się po prostu wepchnęłam. Kolejka w szpitalnym (bakterie! wirusy!) laboratorium na czczo to nie jest miejsce, w którym jako ciężarna powinnam przebywać zbyt długo. Przeszłam zatem od razu po wejściu na początek kolejki, weszłam do „recepcji” laboratorium, zapytałam, czy kobiety w ciąży obsługiwane są bez kolejki. Pani odpowiedziała, że tak. Do pani na początku kolejki powiedziałam „To ja stanę przed panią”. I wiecie co? Pani nawet na mnie nie spojrzała. Nie drgnął jej kącik oka, ni ust. Potem z prawa do bycia trochę bardziej uprzywilejowanym skorzystało 3 letnie dziecko ze swoją mamą. Na co z kolejki rozległo się narzekanie: „Tutaj ciągle ktoś wchodzi bez kolejki!”.

Ludzie… – pomyślałam sobie – zachowajmy resztki kultury. To, jak traktujemy „słabszych”, świadczy o tym, jakim społeczeństwem jesteśmy. Jeśli umiemy się zatrzymać i pomóc, zrezygnować na chwilę ze swojej gonitwy, swoich priorytetów, i zobaczyć, że możemy wyświadczyć małą grzeczność komuś, kto tego potrzebuje, to zróbmy to. Poprawa nastroju – gwarantowana.

 

0 thoughts on “Przepraszam, jestem w ciąży

  1. Ja nie wiem czy da się coś zmienić. W pierwszej ciąży w okresie przed świętami bożego narodzenia w markecie kolejki kilometrowe oczywiście nikt mnie nie zauważył, dopiero przepuścił mnie tzw żul choć w tym przypadku on był jedynym kulturalnym człowiekiem mimo procentów które krążyły w jego krwi zauważył kobietę w ciąży. Jeszcze o ile sklepów mogę unikać to laboratorium się po prostu nie da. Byłam w 8 mc nie dosyć, że nikt mnie nie przepuścił to nawet nikt mi nie ustąpił siedzenia mimo, że było tam pełno młodych osób. Stałam sobie, na szczęście w miarę się czułam. A jak przyszła kolej na następną osobę na pobrania to jedna babcia tak się zerwała z krzesła jak zwinna 20latka byle bym czasem nie chciała właśnie wejść przed kolejką. Tragedia.

  2. Byłam w 8 mies i przed świętami pojechałam pokupować kilka prezentów dla dzieciaków z rodziny. Stałam w kilometrowej kolejce w dużym sklepie z zabawkami i nikt mnie nie wpuścił, a dookoła same rodziny z dziećmi . W laboratorium zawsze szlam bez kolejki , bo wszędzie były kartki , ze kobiety w ciazy maja pierwszeństwo. Na poczcie tez wchodziłam bez numerka i sie w ogole nie tłumaczyłam. W sklepach czułam ogromna blokadę i wstyd o proszenie sie zeby wejść bez kolejki. Trzeba walczyć o swoje , ludzie wtedy nie raczej nie protestują, ale nikt z inicjatywą sam nie wyjdzie . W drugiej ciąży będę bardziej pewna siebie. Bo mimo , ze czułam sie swietnie , to uważam , ze powinno się w niektórych momentach odpuścić i nie zgrywać twardziela. A ostatnie 2 miesiące były juz naprawdę ciężkie, czego osoby , które nigdy w ciazy nie były ,bądź były dawno, nigdy nie zrozumieją .

    1. U mnie było tak, że odkąd jestem mamą to w ogóle mam trochę więcej tupetu 🙂 Częściej walczę o to, żeby dobrze było mojemu maluchowi, i mnie. Mąż to czasami wywraca oczy, bo on jest z tych, którzy raczej popisują się dyplomacją i kulturą. Ale we mnie czasami wstępuje lwica, a wiadomo, lepiej nie drażnić lwa 😉
      Oby nas w kolejkach, dla własnego dobra, przepuszczali 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *