Jak i dlaczego zatrzymuję najcenniejsze chwile

Categories Bez kategorii, STYL MYŚLENIA, STYL ŻYCIA

Drugi tydzień w przedszkolu. Od rana mówi mi, że nie chce, abym ją zostawiała. Kiedy wychodzę, płacze. Mówię jej „Wrócę zaraz po obiadku, przytulimy się mocno, bardzo Cię kocham”. Za kilkanaście lat to ona wyjdzie z domu z walizką i uśmiechem w stronę nowego życia, a ja będę w środku płakała jak bóbr i prosiła ją, żeby została jeszszcze chociaż kilka lat. A ona powie: „Mamusiu, będę wpadała na obiadki”.

Pisałam to na fan page’u rycząc jak bóbr, i wiem, że co najmniej jedna osoba po przeczytaniu tego również zmoczyła powieki. Jak dla mnie wszystko jest po coś. Można pochlipać, ale należy wyciągnąć wnioski. Skoro nasza ukochana rola główna, bycie mamą, wkrótce przeminie, co możemy zrobić, aby tą bliskością malucha nacieszyć się i nie przepuścić jej przez palce?

Zanim wypuszczę moje szczęście w świat, upewnię się, że zachowałam wszystkie cenne chwile.

  1. Robię zdjęcia ważnych momentów ale też zwykłych sytuacji, żeby upamiętnić naszą codzienność.
  2.  Raz w miesiącu w miesięcznicę urodzin, nagrywam wywiad z Heleną, bo nic tak dobrze nie utrwala chwili jak film.

    ScreenHunter_4526 Aug. 23 11.43

  3. Raz w roku robię „Album Heleny”, ze zdjęciami i komentarzami, które mają uchwycić chwile. Tak naprawdę mam za sobą tylko jeden album, wpadłam na ten pomysł gdy Helka zbliżała się do swoich 2-gich urodzin. Dla mnie to lepsza forma niż zwykły album ze zdjęciami, ja się przy okazji świetnie bawiłam adaptując dostępne layouty do naszych zdjęć i przede wszystkim wpisując krótkie komentarze.

    14074372_10209063438376465_176890907_o

  4. Od 5 lat piszę bloga tylko o naszej rodzinie, nazywa się „Ach Codziennik”. Piszę tak często jak tylko mogę, wrzucając też zdjęcia robione smartfonem przy okazji zwykłych i trochę bardziej podniosłych chwil. Blog jest ściśle zamknięty przed odwiedzinami – mogą go zobaczyć tylko osoby zaproszone.
  5. Zawsze kiedy mogę, idę w tempie Heleny. Nie poganiam jej i nie popędzam. Gdy ona się zatrzymuje, zatrzymuję się z nią i podążam za tym, co ją zainteresowało.
    14087597_10209063668982230_1920184843_o
  6. Długo karmiłam ją piersią (do ok 2,5 roku), dzięki temu złapałam niezliczoną ilość chwil spokojnej bliskości.
    zdjęcie 4
  7. Jeszcze do niedawna spała razem z nami, a ja prawie nasyciłam się jej cieplutką obecnością i spokojnym, miarowym oddechem.

Tak zwane bunty dwulatka, nerwowe dni, nieprzespane noce – myślę, że warto jak najczęściej patrzeć na nie z oddalenia.

Bo kiedy zaczniemy w końcu się wysypiać, pić gorącą kawę i kiedy nikt nie będzie wystawiał na próbę naszej cierpliwości (Swoją drogą, jaki jest Wasz rekord w ilości próść do dwulatka o umycie rąk po przyjściu do domu? ;)), to oznacza, że nie ma przy nas naszego największego skarbu.

Dla mnie ta smutna refleksja to chwila rozklejenia ale potem jeszcze większa motywacja do docenienia chwil.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *