Dorosło to moje dziecko do etapu, w którym ucinamy sobie świetne, inteligentne dialogi, rozmiawiamy o bajkach, odgrywamy role, uczymy się panować nad emocjami i prawie opanowałyśmy temat nocnikowy. Ale w stosunku do porozrzucanych na podłodze zabawek moja córka wciąż wykazuje całkowitą obojętność. Zupełnie odwrotnie niż ja. Domyślacie się pewnie, do czego zmierzam. Kwestię utrzymania porządku i „sprzątania po sobie” zaczynam odczuwać coraz dotkliwiej. Moje prośby „Helenko, odłóż na miejsce” lub „Helenko posprzątajmy klocki” trafiają na nieurodzajny grunt. Dziecko pozostaje wobec tego komunikatu obojętne, zazwyczaj przechodząc płynnie do…Continue Reading „Czy dwulatka można nauczyć sprzątania?”